TechLife devBlog

#- Ubuntu

Firefox@Ubuntu

Linux, Ubuntu 31 grudnia 2005 15:15

A miało być tak pięknie. Każda "ważna nowość" miała być natychmiast paczkowana i puszczana w obieg fanatycznych userów. Z Gnome'm się udało, ale Firefox'a 1.5 jak nie było tak nie ma.

Ubuntu > Inside

Linux, Ubuntu 22 października 2005 00:13

1. Instalacja

Jak na Linuks dla ludzi to instalacja pozostaje nadal dla linuksowców. Nie twierdze że jest trudna, ale jeżeli to czyjeś pierwsze podejście to może wydać się trudna lub całkiem zniechęcić. Jeżeli ma być dla ludzi to instalator powinien być graficzny z opcją zrób wszystko za mnie ;) Czasami ktoś ze słowem partycja spotyka się dopiero przy instalacji Linuksa, a jeszcze jakieś dzielenie ich... Czarna magia. Oczywiście instalator nie powinien zagradzając drogi zaawansowanym użytkownikom, i oczywiście tak nie jest.

2. Start systemu

No. Nareszcie. Już nie jesteśmy zalewani przez tony kodu odpalających się demonów i innych skryptów. Start jest graficzny i miły dla oka, widzimy tylko najważniejsze funkcje, które odpalają się ładnym "ok" lub (jak coś pójdzie źle) z widocznym czerwonym failed. Do tego ładne logo i pasek postępu. No i tak można czekać na załadowanie systemu. Już po załadowaniu przywita nas ładny GDM. Nic tylko się logować.

Ubuntu GDM

3. Gnome

Gnome 2.12. W Debianie testing jeszcze troszkę bym sobie poczekał. No ale co nowego z samego Ubuntu? Ano to:

Dodawanie aplikacji
Dodawanie aplikacji

Tak prosto jeszcze nie wiedziałem. Wybieram program, klik zastosuj, a skrypt już sam wie co ma sobie pociągnąć, żeby było dobrze i po chwili jesteśmy już poinformowani w jakiej części menu można znaleźć właśnie zainstalowaną aplikację. Oczywiście nie mamy tu do wyboru całego repo Debiana, ale najważniejsze programy wspierane przez developerów Ubuntu. No ale oczywiście jeżeli tylko czegoś nam zabraknie możemy skorzystać z Synaptic'a, a tu Debian jak znalazł.

Ponad to mamy jeszcze do dyspozycji system inteligentnej aktualizacji przypominający nieco ten windowsowy. Wyskakuje nam ładny dymek z powiadomieniem o dostępności nowych aktualizacji i gotowości do ich pobrania. Klik klik i już wszystko gotowe.

Ubuntu trochę przypomina mi taki zapakowany cukierek. Najpierw musimy przegryść się przez opakowanie (instalacja) a później już sama słodycz.
Tyle pierwszych wrażeń.

Linux for Human Beings?

Linux, Ubuntu 19 października 2005 12:27

Przymierzałem się od dłuższego czasu do przesiadki z Debiana (testing) do Ubuntu. Czytałem, że to "system dla ludzi" no i ogólnie spodobała mi się idea dystrybucji tak prostej jak Gnome, która oferuje świeże rzeczy.

No i się zabrałem. Namierzyłem obrazek, ściągam, czas oczekiwania 3 godziny, zabezpieczyłem ekran, wyszedłem do kolegi. Wracam, patrzę a na monitorze panel logowania XP :-/. Ojciec chciał coś pogrzebać w sieci a że nie wiedział jak odblokować kompa i dlaczego jest zablokowany to po prostu go zresetował. Wznowienie transferu nie powiodło się i tym sposobem miałem kolejne 3h w plecy.

Następnego dnia po powrocie z zajęć, zalogowałem się na XP, skopiowałem ważne dane z Debiana, restart i już bootujemy z płytki lepsze jutro. Instalacja Ubuntu identyczna jak w Debianie, tyle że nie mamy możliwości wyboru pakietów bo Ubuntu samo wie co jest dla nas najlepsze :) Wszystko ładnie pięknie, język wybrany, sprzęt skonfigurowany, sieć stoi, partycje przydzielone, zapisywanie partycji - ERROR! WTF ? Retry, Retry, Retry, Ignore. Jeszcze raz.... ERROR? WTF?

No dobra, jakieś alternatywy? Skoro instalka taka sama jak w Debianie to spartycjonuję przy pomocy instalki z Sarge'a, w końcu przy ostatniej instalacji nie miałem problemów. Bootowanie Sarge... Konfiguracja - Done. Partycjonowanie - Done. Zapis tablicy partycji - ERROR. Retry, Retry, Ignore, FUCK! Alternatywy? Alt+F2 - konsola. Fdisk - nic, cfdisk - nie może przeczytać tablicy partycji. Aaaaaa!!

Alternatywy? Formatowanie z XP. Po minucie już siedzę w XP. Dysk widzi, ale tylko w menadżerze urządzeń :-/ Trzeba sie jakoś do niego dobrać.
Ranish Partition Manager - widzi tylko 3 MB pustego miejsca gdzie nie sięgnęła partycja NTFS'a. Drugiego dysku nima. Następny.
Partition commander - wywala się przy starcie, nie może czytać z tablicy partycji. Następny.
Dyskietka systemowa z dosem + Symantec Norton Partition Magic 8.0 - bootowanie z dyskietki, odpalam, piękne logo, zaczyna się ładować, leży, krzaczki na ekranie. Aaaa! Alternatywy?

Hmmm. Płytka instalacyjna XP. Bootwanie. Widzi przestrzeń na dysku bez żadnej partycji nie może nic z tym zrobić. FUCK! No to konsola odzyskiwania systemu. FIXBOOT - nic, FIXMBR - nic. Chkdsk - wysypał się, scandisk - wysypał się. Powrót na XP. Alternatywy alternatyw?

Dyskietka systemowa Win98. Ściąganie, kopiowanie, bootowanie, fdisk /mbr - wysypał się. Scandisk, format, chkdsk - nic. Alternatywy alternatyw innych alternatyw?

Powrót na XP. Google, google, google, google... Jakiś soft Ontrack'a do wszystkiego z dyskami. Biorę! I jakaś jego nowsza wersja - biorę. Kopiowanie na dyskietki. Restart, boot dos, odpalam. Jakieś narzędzia są. Instalacja dysku - ERROR, wyczyszczenie MBR'a - ERROR, wszystkie inne możlowości - ERROR. I'm dead. Zmiana dyskietek, nowsza wersja na front. Instalacja dysku - ERROR, wyczyszczenie MBR'a - ERROR, przywrócenie MBR'a - ERROR. Jakieś nowe opcje. Coś jest. "Filling with zeros". ...1%... ...2%... Skończyło się za godzinę. Gdzie to byliśmy? Aaa Ubuntu ("Linux for Human Beings"). Boot, język, sieć, pierdoły, partycjonowanie, zapis tablicy partycji... Kopiowanie pakietów. Done.

Wtorek 22:30, instalacja Ubuntu zakończona pomyślnie. Wrażenia będą później.

« Nowsze | Strona 2 z 2