TechLife devBlog

# Nauka

Wylatowo 2006

Nauka 29 czerwca 2006 22:51

Sesja zakończona, plecak spakowany, ostatnie myśli czego mogłem zapomnieć i jak rozplanować jutrzejszy dzień aby z wszystkim zdążyć na czas.

Jutro wyjeżdżam do Wylatowa – światowej stolicy piktogramów zbożowych. Sobotnią konferencją prasową otworzymy kolejny (chyba już szósty) sezon polowania na tajemniczą, inteligentną siłę, za pośrednictwem której już od ponad sześciu lat w małej wiosce niedaleko Gniezna powstają, co jest ewenementem w skali światowej, rokrocznie piękne i duże znaki zbożowe.

Z roku na rok akcja przyciąga coraz więcej zainteresowanych osób, a co cieszy najbardziej są to coraz częściej naukowcy z kręgów akademickich, którzy jak przystało na naukowców, badają rzeczy w sposób empiryczny. Coraz więcej materiałów na temat piktogramów zbieranych jest w sposób rzetelny, przemyślany i co najważniejsze – trudny do podważenia.

Co roku skala przedsięwzięcia jest również coraz większa. Więcej badaczy, więcej specjalistycznego sprzętu, nowe ambitne pomysły. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do strony akcji Wylatowo 2006, na której to podczas mojego 3 tygodniowego pobytu postaram się umieszczać nie tylko newsy, zdjęcia czy materiały wideo. Planuję też prowadzić coś w rodzaju codziennych blogowych zapisków opowiadających na bieżąco o tym co dzieje się w naszej bazie.

Życzcie mi szczęścia w obserwacjach :)

Podziel się informacją

Nauka 6 czerwca 2006 20:15

Nie tak dawno temu założyłem sobie WordPress'a i zostawiłem tam kawałek tekstu traktujący o przepływie informacji w środowiskach (pseudo)naukowych. Następnie rozesłałem kilka linków i zapomniałem o całej sprawie.

Kilka dni temu dostałem wiadomość od znajomego

Od chwili kiedy przeczytałem Twoje treści zawarte w "Krainie..." dało mi to sporo do myślenia i muszę przyznać, że masz rację. Daltego wystosowałem coś w rodzaju listu otwartego do wszystkich ufologów polskich, mówiącego m.in. o przepływie informacji. Zobaczymy z jakim skutkiem. Pozdrawiam, Mariusz

No proszę, a jednak można coś zdziałać.

X UFO FORUM

Nauka 9 maja 2006 16:08

W miniony weekend wybrałem się już po raz trzeci na organizowane we Wrocławiu UFO FORUM. W tym roku impreza ta miała swój mały jubileusz, ponieważ odbyła się po raz dziesiąty. Z tej okazji zaproszono na nią specjalnych gości z zagranicy. Byli nimi Timothy Good (GB) - światowy autorytet w dziedzinie badań nad UFO (bada to zjawisko od 51 lat), Bruce Moen (USA) - znany badacz światów niematerialnych, zjawiło się również dwóch badaczy z Węgier, jednak nie pamiętam jak się nazywali.

Sam jeszcze nie poukładałem sobie tego wszystkiego co widziałem i słyszałem, ponieważ natłok informacji był ogromy. Ilość przekazywanych informacji można wyobrazić sobie po przeczytaniu samego programu imprezy. Oczywiście nie wszystkie punkty były tak samo ciekawe ale na pewno zdecydowana większość. Szkoda tylko, że impreza nie jest jeszcze odpowiednio nagłaśniana i większość uczestników to ludzie "z branży" ale cieszy również stale powiększająca się obecność środowiska uniwersyteckiego, dzięki czemu impreza z roku na rok podnosi swój poziom techniczno-naukowy.

Końcowa refleksja: zdumiewa mnie fakt powszechności zjawiska UFO. Obojętnie z jakiego regionu nie pochodzi badacz, czy jest to Legnica, Zielona Góra, Kraków, Wylatowo czy Węgry liczba zebranych przez niego obserwacji UFO czy relacji ofiar uprowadzeń jest podawana w dziesiątkach a nawet setkach. Skala zjawiska jest ogromna. Do tego wszystkiego dodać można informacje pochodzące z różnych źródeł wojskowych zarówno naszego jak i innych krajów, świadczące o tym iż służby wojskowe dobrze znają problem UFO i mają związane z nim daleko posunięte badania/działania.

Wszyscy chcielibyśmy aby nauka parała do przodu, dużymi czy małymi kroczkami. Aby nowe odkrycia uzupełniały stan naszej wiedzy i powiększały magazyn naszych klocków LEGO z których budujemy świat. Nie każdy jest na tyle otwarty aby zauważyć, że cały czas siedzimy na plaży i budujemy zamek z piasku. A na horyzoncie widać dużą falę.

X_UFO_FORUMX_UFO_FORUM_2

UPDATE: Więcej zdjęć na wylatowo.pl

A podobno homo sapiens.

Funny, Nauka 19 lutego 2006 21:58

Niekiedy różni ludzie dziwią się, jak można było zrobić coś takiego?! Kto głosował na tego polityka?! Jak można było powiedzieć coś takiego ?! No więc teraz mam dowód że można.

Materiał został zapożyczony z audycji "Archiwum Roberta Bernatowicza", która to emitowana jest co sobotę o 17:00 w radiu TOK FM. Tytuł tej audycji to "Planeta X" ale to akurat nie jest najważniejsze. Z audycji wyciąłem krótki fragment zawierający sondę uliczną.

Posłuchajcie sami

Przepraszam za kiepską jakość materiału, ale nie miałem jak przechwycić M$ strumienia więc nagrywałem sprawdzoną metodą mikrofon vs. głośnik.

Powrót do przyszłości

Nauka 31 grudnia 2005 01:58

Jak podaje Wikipedia:

Déjà vu (fr. już widziane) - odczucie, że przeżywana obecnie sytuacja wydarzyła się już kiedyś, w jakieś nieokreślonej przeszłości, połączone z pewnością, że to niemożliwe.

Któż z nas nie doznał kiedyś tego uczucia. To już chyba było! Gdzieś już to widziałem! Raz już to przeżyłem! Ale jak nazwać zdarzenie, które nie mieści się w tej definicji? Co jeżeli dokładnie wiem, kiedy wydarzyło się to wcześniej, jestem tego pewien i nie mam żadnych wątpliwości co do prawdziwości tego zjawiska?

Nie pamiętam, kiedy miałem pierwsze "Déjà vu" o ile można to tak nazwać, ale pamiętam niesamowite zdziwienie jakie wywoływały we mnie te zjawiska, kiedy to jeszcze byłem dumnym uczniem szkoły podstawowej.

Zaczynało się to zawsze tak samo, ale na początku nie mogłem tego zauważyć. To był po prostu sen, ale sen inny niż pozostałe. Bardziej wyrazisty i swoją realnością odróżniający się od przedziwnej logiki snów. Był po prostu realny. Jednak jak to ze snami bywa, po jakimś czasie się je zapomina.

Naukowcy twierdzą, że sny miewamy tylko w czasie fazy snu nazywanej REM, która w cyklach snu występuje co ~1,5h i trwa średnio 10 minut. Oczywiście ilość wystąpień fazy REM zależy od długości naszego snu i co ciekawe sen pamiętamy tylko jeżeli wybudzimy się nie dłużej niż 10 minut po jej zakończeniu. Jeżeli ktoś wybudzi nas zaraz po zakończeniu tej fazy jesteśmy w stanie opowiedzieć swój sen bardzo szczegółowo natomiast im bliżej 10 minut od zakończenia tym samym pozostają w naszej pamięci tylko strzępy informacji.

W przypadku "tych snów" nie miałem problemów z ich zapamiętaniem. Można powiedzieć, że byłem tak zdziwiony ich wyrazistością iż zaraz się budziłem tym samym pamiętając cały sen. Sny te nie były długie. Czasami nawet sprowadzały się do jednego wyrazistego obrazu, a czasami była to krótka "scenka". Chociaż z początku bardzo mnie dziwiły i bez wątpliwości mogłem zakwalifikować je do "tych snów" to jednak następnego dnia już o nich nie pamiętałem, ponieważ jak wiadomo nie odświeżane informacje schodzą do naszej pamięciowej piwnicy i grozi im zapomnienie.

No i leżały w tej piwnicy czekając, ale nie na zapomnienie, a na swoją kolej. A kiedy ta nadeszła wyskakiwały tak nagle jak te różne straszydła na animacjach flash'owych. No było jak nagłe spięcie, iskra która przeskakuje pomiędzy obrazem w naszej pamięci a tym co właśnie oglądamy. Jak kalejdoskop złożony z milionów części, które właśnie ułożyły się w ten jeden niepowtarzalny wzór, który jednak jakimś cudem jest nam już dobrze znany. Jak kolorowanka, której zapamiętane przez nas kontury znowu wypełniły się tymi samymi kolorami.

Działo się to w różnych sytuacjach. Czasami była to konfiguracja miejsc, aut, ludzi i pogody, a czasami czyjaś odpowiedź przy tablicy. Jednak najbardziej zapadła mi w pamięć śmierć chomika...

Podobno w czasie snu nie potrafimy kreować marzeń a jedynie miksujemy znane nam przedmioty, miejsca, twarze i odczucia. Jest to skutkiem tego, iż nasz mózg sortuje sobie w tym czasie informacje przyswojone przez nas w ciągu dnia, i wkłada je w odpowiednie szufladki regału z napisem "Pamięć długa" (tak właśnie działa uczenie się).

Wydaje się to logiczne ale w żadne sposób nie wyjaśnia to jak mogłem wyśnić śmierć mojego chomika z tygodniowym wyprzedzeniem. Tym bardziej, iż nie był to standardowy rodzaj śmierci chomików a i chomikowi nie w głowie było wybieranie się już na tamten świat. Dokładnie było to tak, iż przyjechała do mnie kuzynka, która miała wówczas jakieś 4 latka. Uwielbiała mojego chomika, a zwłaszcza łapać do w rączkę i ściskać tak mocno, iż jego oczy bliskie były wystrzelenia w kosmos i w krótkim czasie wyprzedzenia obu są Pionier. Właśnie w obawie o jego zdrowie chomik został wyeksportowany na balkon, gdzie w cieniu stolika turystycznego cieszył się wolnością. Cały dzień mijał nam na pilnowaniu wszędobylskiej kuzynki a kiedy nastała godzina 16:00 i ktoś wspomniał coś o chomiku wybiegłem nagle na balkon. Wybiegłem, ponieważ po południu słońce przesuwało się przed balkonem likwidując tym samym każdy skrawek cienia. A był to bezchmurny lipcowy dzień...
Kiedy dobiegłem zaglądnąłem pod stolik i ujrzałem chomika leżącego na środku akwarium, a z jego pyszczka wystawał tylko mały czerwony języczek. W podstawku umieszczonym w kącie nie było ani grama wody - wszystko wyparowało. Biedny chomik usmażył się żywcem :-( . Moje pierwsze zwierzątko zmarło z powodu mojego zaniedbania. A wierzcie mi że dla kogoś w wieku 10 lat to bardzo wiele znaczy. Pamiętam, że płakałem jak bóbr przez całe dwa następne dni.

Ale jednocześnie nie mogłem się nadziwić temu ogromnemu "spięciu" jakiego doznałem zaglądając wówczas pod stolik. Przypomniałem sobie, że tydzień wcześniej widziałem w jednym z "tych snów" właśnie ten obraz. Widziałem ale oczywiście nie przejąłem się nim i kilka dni później już o nim zapomniałem. Wszystko się zgadzało: kadr, ułożenie chomika, wystający języczek, pusta miseczka z wodą, nogi od stolika, balkonowe czerwone kafelki i biała ściana w tle. Wszystko to oglądałem po raz drugi z pełną świadomością, gdzie i kiedy widziałem to wcześniej oraz bez żadnych wątpliwości co do prawdziwości powtórzonego zdarzenia.

Od czasu tego wydarzenia postanowiłem jak najdokładniej zapamiętywać te wyraziste sny. A kiedy już jakiś się pojawił starałem się zrobić wszystko aby senne zdarzenie nie powtórzyło się w rzeczywistości. Robiłem inne rzeczy niż zwykle, wracałem i chodziłem do szkoły inną drogą i ogólnie starałem się robić wszystko inaczej. Ale to przychodziło jak grom z jasnego nieba i uświadamiało mi, że właśnie, przez to iż starałem się uniknąć jakiegoś zdarzenia powodowałem jego wystąpienie. Zupełnie tak jak by przyszłość nie miała alternatyw a ludzie wolnej woli.

Pewnego razu widziałem w śnie moją mamę, idącą do pracy. Mama przechodziła przez jedyne ruchliwe skrzyżowanie na drodze do pracy i dokładnie widziałem jak wpada pod koła auta zjeżdżającego z drogi szybkiego ruchu. Obudziłem się ze łzami w oczach. Zupełnie tak, jak gdyby wyrok już zapadł. Jednak bałem się komuś o tym powiedzieć. Bałem się zobaczyć to znowu...

I wiecie co? Nie ma już tego skrzyżowania. Teraz zrobili tam rondo. A moja mama nigdy nie miała żadnego wypadku. Sam nie wiem co o tym myśleć.

Od tego czasu miałem jeden, może dwa takie sny. Ale o niczym ważnym. Po prostu zwykłe konfiguracje przedmiotów, słów, ruchów ciała. Później oczywiście wszystko się wydarzało a ja przypominałem sobie o tym śnie. Ale nie działo się to już tak często, zupełnie jakby zjawisko wygasało. Może to wiązało się z okresem dojrzewania? Niektóre dzieci w okresie dojrzewania wywołują nieświadomie demonstracje parapsychiczne (jak np Joanna Gajewska) a ja po prostu miałem "takie" sny.

Kiedyś widziałem odcinek Star-Trek, w którym Enterprise wpadał w czarną dziurę, która cofała go w czasie o kilka godzin, tak iż po ich upływie wpadał w nią znowu. Takie zdarzenia wywoływały w całej załodze duże emocje, który pozostawiali oni w mijanej czasoprzestrzeni jak gęstą chmurę gazu. A kiedy znaleźli się ponownie w tym miejscy czasoprzestrzeni odbierali echa swoich emocji które po kilku "iteracjach" były tak silne, iż wpłynęły na ich decyzje i dzięki temu uniknęli kolejnego spotkania z czarną dziurą. Może nie jest to naukowe wyjaśnienie, ale przecież często nauka nadgania dopiero za fantastyką.

A może po prostu znowu zmieniali coś w Matrix'ie ?

« Nowsze | Strona 2 z 3 | Starsze »