Pakiet Software Freedom Day

Kategorie: Inne Linux 26 sierpnia 2008 o 16:46:00 | trackback

Dziś dotarł do mnie (via China Post) pakiet dostarczany dla ekip w ramach Software Freedom Day 2008. Wygląda tak:

W skład pakietu wchodzą:

  • Koszulki – 3 sztuki w rozmiarze XL
  • Płyty – 5 sztuk
  • Plakietki – 10 sztuk
  • Balony – 20 sztuk
  • Plakietki – 25 sztuk

Płyty zawierają garść programów oznaczonych jako „High Quality Open Source Software” przeznaczonych dla Windowsa. Płytka dla Linuksów oczywiście nie miała by sensu, bo każdy ma zapewne wszystkie te programy w repozytorium swojej dystrybucji. A dokładnie są to:

  • 7zip
  • abakt
  • audacity
  • avidemux
  • azureus
  • blender
  • camstudio
  • carmetal
  • celestia
  • clamwin
  • dia
  • filezilla
  • firefox
  • freeciv
  • freecol
  • freemind
  • ganttproject
  • gimp
  • graphcalc
  • gtk
  • guidovanrobot
  • healthmonitor
  • httrack
  • infrarecorder
  • inkscape
  • kompozer
  • notepad2
  • openoffice
  • pdfcreator
  • pidgin
  • qianhong
  • rss
  • rssowl
  • scribus
  • stellarium
  • sumatra
  • thunderbird
  • tightvnc
  • tuxpaint
  • tuxtyping
  • wesnoth
  • winboard
  • winscp
  • workrave
  • worldwind

Osoby z okolic Opola już teraz zapraszam na prelekcje z okazji Software Freedom Day 2008, które odbędą się 20 września, najprawdopodobniej w budynku Łącznika (Politechnika Opolska ul. Mikołajczyka). Najprawdopodobniej bo sala właśnie jest na etapie zaklepywania. Więcej szczegółów wkrótce na stronie OpLUGa więc podepnijcie sobie RSSa jeżeli jeszcze nie macie.

Ostatnio przy okazji wydania nowej wersji Ubuntu wypłynął na światło dzienne całkiem ciekawy design stworzony przez przez jednego z fanów Ubuntu. Ostatecznie nie został on wcielony do nowego wydania, ale sam pomysł jest na tyle ciekawy że nie może się na Ubuntu skończyć ;-)

Na początek tapeta:

Teraz menadżer logowania. Jeżeli używacie GDM to skórkę znajdziecie tutaj.

Ja używam XFCE i Slima więc poskładałem skórkę dla Slima. Na początku próbowałem zachować zgodność z oryginałem ale jako że Slim jest o wiele prostszy niż GDM więc dziury po przyciskach „Suspend”, „Reset”, „Shut Down” oraz brak opcji i daty zmusiły mnie do drastycznego okrojenia wyglądu. Jednak myślę, że wyszło prosto i ładnie, jak to Slim :-)

Ostateczny wygląd:

Dla lubiących ciemny design można zainstalować jeszcze odpowiedni styl GTK. Ja wolę pozostać przy Inverted.

PS. Jeżeli chcielibyście zastąpić logo Archa jakimś innym to proszę bardzo — wood-svg.tar.gz

Właśnie wrzuciłem na serwer API v1.0

Adresy wyglądają tak:

[TYP] = text, json
[PAKIET] = firefox, gajim, mc …
[KATEGORIA] = net-im, games-rpg …
[SZUKAJ] = aur, fire, ftp …

lista wszystkich pakietów

http://pacnet.karbownicki.com/api/[TYP]/packages

informacje o pakiecie
http://pacnet.karbownicki.com/api/[TYP]/package/[PAKIET]

lista wszystkich kategorii
http://pacnet.karbownicki.com/api/[TYP]/categories

lista pakietów w kategorii
http://pacnet.karbownicki.com/api/[TYP]/category/[KATEGORIA]

wyszukiwanie pakietu
http://pacnet.karbownicki.com/api/[TYP]/search/[SZUKAJ]

W przypadku braku trafień typ tekstowy zwraca null natomiast JSON pusty obiekt {}

Już dawno miałem o nim napisać notkę jednak zawsze gdzieś mi to uciekało. Ale nie tym razem.

Język dot służy do opisywania schematów za pomocą tekstu. Pewnie brzmi to niewyraźnie, dlatego od razu przejdźmy do konkretów. Aby skorzystać z dobrodziejstw języka dot instalujemy pakiet graphviz.

# pacman -S graphviz

Następnie otwieramy nasz ulubiony edytor tekstu i zaczynamy pisać:

digraph linux {
    Linux -> Debian;
    Linux -> "Red Hat";

    Debian -> Ubuntu;
    Debian -> Knoppix;

    Ubuntu -> Kubuntu;
    Ubuntu -> Edubuntu;
    Ubuntu -> Xubuntu;

    "Red Hat" -> Mandrake;
    "Red Hat" -> Fedora;

    Mandrake -> Mandriva;
}

Tak przygotowany plik zapisujemy jako test.dot A teraz najlepsza część, czyli budujemy schemat

$ dot -Tpng test.dot -o test.png

TIP: Pliki możemy eksportować również do innych formatów

W efekcie powinniśmy otrzymać plik test.png, który wygląda tak:

Narysowanie czegoś takiego w Inkscape pewnie zajęło by Wam kilka minut więcej. Najlepszą według mnie zaletą języka dot jest to, składa on się ze zwykłego tekstu, dzięki czemu w łatwy sposób możemy generować te pliki przez różne mechanizmy. Np. jeżeli mamy bazę danych firmy gdzie jakaś tabela obrazuje zależności pomiędzy przełożonymi a podwładnymi wówczas możemy szybko napisać skrypt w PHP czy Pythonie, który z pomocą tej tabeli wygeneruje nam plik dot a następnie utworzy z niego ładny schemat.

Na tym jednak nie koniec. Język dot to prawdziwe bogactwo kształtów grotów i kolorów. Za pomocą kombinacji różnych tych elementów możemy dokładnie zamodelować to co chcemy.

Więcej przykładów znajdziecie w galerii.

Semestr już prawie się skończył, nareszcie mam trochę więcej czasu, wiec zabrałem się dzisiaj za aktualizację pacnetu. Z pomocą oczywiście przyszedł mi Python, dzięki któremu napisałem ładny skrypt, porównujący obecną bazę ze stanem repozytoriów i na tej podstawie dokonujący aktualizacji.

Na czerwono zaznaczane są nowe pakiety, które można przeglądać również na odpowiedniej podstronie.

Wreszcie dodałem możliwość wrzucania zrzutów ekranów, czyli najprzyjemniejszej funkcjonalności. Niestety nie dysponuję odpowiednim serwerem do przetrzymywania tej całej grafiki, więc całe wrzucanie ogranicza się do podania adresu miniaturki i dużej grafiki.

Ponieważ wiem, że pakietów jest sporo a zrzuty będą przybywały raczej w wolnym tempie więc dodałem automatyczne wyszukiwanie zrzutów w Googlu. Co prawda nie zawsze wyszukuje to co trzeba, ale w większości przypadków sprawuje się całkiem dobrze i od razu widać z jaką aplikacją mamy do czynienia. Poniżej zrzuty z Battle of Wesnoth.

Ostanie 20 zrzutów będzie wyświetlane na odpowiedniej podstronie.

Odkąd zagościł u mnie dżin używam tylko jego. Jest szybki i ma wszystko czego mi trzeba. No może prawie wszystko. Brakowało mi tylko snippetów czyli po polsku wstawek. To ostatnia rzecz jakiej brakowało mi do szybkiej i efektywnej pracy. Bo co klepać linie kodu, kiedy można klepnąć tabulator :-)

Co jakiś czas sprawdzałem czy pojawiła się już odpowiednia wtyczka zapewniająca taką funkcjonalność, ale póki co nadal jest to tylko pozycja na liście życzeń. Dopiero wczoraj znalazłem w dokumentacji, że większość jest już zrobiona !

W katalogu w którym zainstalował się Geany znajdziecie plik snippets.conf. U mnie pełna ścieżka to:

/usr/share/geany/snippets.conf

Teraz wystarczy skopiować go do naszego katalogu domowego:

$ cp /usr/share/geany/snippets.conf ~/.geany/

I już możemy dodawać do niego dowolne wstawki. W bloku [Special] możemy zadeklarować słowa kluczowe, których będziemy używać przy tworzeniu naszych wstawek. Np. żeby nie powtarzać często ładnego otwarcia bloku kodu {} deklarujemy to raz:

klamry=\n{\n\t\n}\n

a następnie możemy używać tego słowa kluczowego przy deklaracji naszych wstawek:

[PHP]
for=for ($i = 0; $i < %cursor%; $i++)%klamry%

Na początek zadeklarowałem sobie kilka wstawek z HTML-a. Jeżeli ktoś chce to niech się częstuje:

wget http://citizen.ovh.org/stuff/snippets.conf -O ~/.geany/snippets.conf

Efekt działania

Linux jest wszędzie

Kategorie: Linux Ubuntu 18 kwietnia 2008 o 22:16:13 | trackback

Ostatnio, z racji tego że nieźle padało, wybrałem się na uczelnie autobusem (a nie jak zazwyczaj rowerem), i tak też z niej wracałem. Wsiadłem do autobusu, usiadłem na końcu, patrzę a obok mnie Linux! A dokładniej Ubuntu. Musiałem nagrać ;-)

To chyba pierwsza taka wlepka jaką widziałem w publicznym miejscu niezwiązanym z komputerami. Jak to dobrze, że czasy się zmieniają. Jeszcze muszę żabkę odwiedzić :-)

Jak wygląda Twój katalog domowy ?

Kategorie: Linux 02 marca 2008 o 00:12:22 | trackback

Ostatnio zauważyłem ciekawy wątek na angielskim forum Arch Linuksa, poświęcony strukturze katalogów domowych. Można by powiedzieć, „pokaż mi swój katalog domowy a powiem Ci jakim jesteś użytkownikiem” ;-)

Zacznę od przybliżenia własnego

~/Desktop [1]
~/go [2]
    /bash
    /ftp
    /python
    /ssh
~/kamera [3]
~/muzyka [4]
~/school [5]
~/stuff [6]
~/tmp [7]
~/www [8]

[1] - Katalog roboczy, nic w nim nie zostaje na dłużej niż czas pracy. Nienawidzę bałaganu na pulpicie.
[2] - Lokalny bin podzielony na kategorie. Służy do szybkiego odpalania skryptów czy łączenia się przez ssh/ftp np.: go/ssh/praca (bardzo wygodne w używaniu).
[3] - Tutaj zapisywane są klatki czy filmiki z mojej laptopowej kamery.
[4] - Moja przez lata zbierana kolekcja, wszystko porządnie nazwane, otagowane, okładki albumów na stanowiskach.
[5] - Materiały z uczelni, tylko z bieżącego semestru. Przydatność poza zajęciami znikoma.
[6] - Różne pierdoły ale warte zachowania, np.: katalog z tapetami, jakieś LUG-owe wykłady, moje grafiki z Inkscape'a, rozkład jazdy autobusów itp.
[7] - Katalog tymczasowy na materiały pobierane z p2p, www, ftp. Najczęściej tam też się kończy iść żywot.
[8] - Aplikacje internetowe nad którymi pracuję/pracowałem. Tutaj skierowany jest DocumentRoot mojego Apache'a.

I to by było na tyle. Schemat ten stosowałem prawie na każdej dystrybucji jakiej używałem i póki co sprawdza się doskonale.

A jak u Was to wygląda ?

Kolejna cześć sagi „zaktualizowałem jądro i sieciówka się posypała”. Próba skompilowania mojego ostatniego wydania sterowników kończy się błędem

scripts/Makefile.build:46: *** CFLAGS was changed in „src/Makefile”. Fix it to use EXTRA_CFLAGS. Stop.

Natomiast próba zbudowania paczki z AUR kończy się dla odmiany innym ;-)

atl2_main.c:1451: error: implicit declaration of function ‘SET_MODULE_OWNER’

Sterowniki z AUR naprawić jednak łatwo. Wystarczy wyedytować plik atl2_main.c i posłać linię 1451 w krzaki

...
netdev = alloc_etherdev(sizeof(struct atl2_adapter));
if(!netdev) goto err_alloc_etherdev;

//SET_MODULE_OWNER(netdev);
SET_NETDEV_DEV(netdev, &pdev->dev);

pci_set_drvdata(pdev, netdev);
adapter = netdev_priv(netdev);
...

Wersja dla leniwych: atl2-2.0.3.tar

Po rozpakowaniu wchodzimy do katalogu i czarujemy

# make
# cp atl2.ko /lib/modules/2.6.24-ARCH/kernel/drivers/net/
# modprobe atl2

i powinno działać

Pacnet jest próbą kategoryzacji pakietów z repozytoriów Arch Linuksa zgodnie z kategoriami używanymi przez Gentoo Portage. Na chwilę obecną znajduje się tutaj 4138 pakietów z repozytoriów core, extra i community.

Jeżeli zauważycie, że jakiś pakiet znajduje się w niewłaściwej kategorii, nie czujcie się skrępowani żeby ją zmienić. Pakiety mogą być niewłaściwie przypisane do kategorii, ze względu na rozbieżności w nazewnictwie pomiędzy obiema dystrybucjami.

Liczę na to, że z Waszą pomocą doprowadzimy szybko to repozytorium do porządku i co najważniejsze – przydatności.

pacnet.karbownicki.com

Moje ostatnie narzekania na organizację repozytorium w Archu nie dawały mi spokoju. Dzisiaj z pomocą fixxxera (właściwie to tylko przerobiłem jego skrypt ;) powstał skrypt, który po otrzymaniu nazwy pakietu pokazuje nam do jakiej kategorii jest on przypisany w repozytoriach Gentoo.

Składania jest prosta:

$ python portage.py gajim
net-im

Oczywiście bez dwóch zdań będą jakieś niezgodności

$ python portage.py pacman
games-arcade

Ale na ogół skrypt powinien działać dobrze. Czyli pierwszy krok do kategoryzacji Aracha zrobiony. Teraz tylko powkładać pakiety w kategorie, zrobić GUI i można podbijać świat ;-)

Przydaje się jako edytor do commitów w Subversion. Zaraz po odpaleniu możemy wpisać poczynione zmiany.

vim -c :start

a dokładniej

export SVN_EDITOR="vim -c :start"

To samo działa też z vi.

Przeglądając wczoraj AUR wpadła mi w oko pewna nazwa – Paintown – jak się okazało nie na darmo :-)

Po angielsku nazywa się to open source, classic style fighting game, po polsku chodzone mordobicie. Paintown to klasyczna gra z czasów, kiedy gry były jeszcze towarzyskie, czyli grało się w nie z kumplem na tej samej klawiaturze :-) Ehh.. Amiga 500, automaty i setki „roboczogodzin” – to były czasy. Na szczęście powróciły! W Paintown znajdziemy takie tryby gry jak klasyczna planszówka (chodzone mordobicie) i tryb „Vs mode” czyli walka z pojedynczym przeciwnikiem. Grać możemy samemu, w dwie osoby na jednym komputerze czy też przez sieć.

Główni bohaterzy to składanka herosów z różnych gier. Na pierwszym planie Ryu z niezapomnianego Streen Fightera. Brakuje mi tylko Franko ;-)

Wszystko przyprawione klasyczną Amigową muzyką czyli pełen oldschool.

Dla Archowców:

$ yaourt -S paintown

Jakiś czas temu nawiedziła mnie myśl, która nie daje mi spokoju. Zwłaszcza przypomina mi się kiedy odpalam gtkPacman-a i moim oczom ukazuje się taki widok

Wtedy myślami wracam do czasów Gentoo i bardzo dobrze przemyślanej struktury Portage. Pewnie nie jedna dystrybucja chciałaby mieć tak dobrze skatalogowane oprogramowanie jak Gentoo.

(tutaj pojawia się animacja zapalającej się nad głową żarówki)

A co by było gdyby stworzyć globalną bazę informacji o pakietach? Wystarczy prosta strona www udostępniająca podstawowe API dla wszelkiego rodzaju dystrybucyjnych menadżerów. Taki API mogło by zwracać tekst, HTML lub XML na podstawie wywołanego adresu np.:

http://bazwa.org/package/342432/text
http://bazwa.org/package/342432/html
http://bazwa.org/package/342432/xml

ewentualnie opcja z wersją pakietu (wiadomo, inna wersja inne funkcje inne zależności)

http://bazwa.org/package/342432/0.11.4.2/xml

Wystarczyłoby aby każda dystrybucja stworzyła sobie słownik łączący ichniejszą nazwę pakietu z id pakietu w bazie i voila! Mamy międzydystrybucyjną bazę najświeższych informacji o pakietach, z opisem większym niż jedna linijka, aktualnymi informacjami na temat autora/autorów, strony domowej i (czego najczęściej mi brakuje) zrzutów ekranu. A wszystko ładnie zaszufladkowane i gotowe do przeglądania przez www czy jakiegoś menadżera pakietów.

Oczywiście żeby nie przeciążać serwerów można by codziennie wypuszczać zrzut bazy, który dystrybucje by ssały i hostowały na swoich mirrorach. Hmm.. tylko dlaczego jeszcze nikt tego nie zrobił? Czyżby były jakieś poważne przeszkody o których nie pomyślałem ?

Skoro już rozpocząłem temat kamer to jeszcze mała notka. Całkiem fajną sprawą jest technika animacji poklatkowej, którą bardzo prosto jest osiągnąć domowym sposobem. Wystarczy kamera i Linux :-)

Programy do obsługi kamer takie jak wxCam potrafią automatycznie numerować kolejne zrzuty obrazu z kamery. W przypadku wxCam powstające pliki noszą nazwę costam-001.jpg, costam-002.jpg … (o ile wybraliśmy format JPG). Tak ułożone pliki wystarczy potraktować odpowiednim zaklęciem

ffmpeg -r 2 -i costam-%03d.jpg -y -an filmik.avi

TIP: parametr -r określa ilość klatek na sekundę

Jako plik wynikowy możemy też wpisać filmik.flv i mamy gotową animację w formacie Flash.

Przykład – jak się zarabia na otwartym oprogramowaniu ;-)

Ostatnio wiele serwisów donosiło o nowym wydaniu (v1.0) programu do obsługi kamer – wxCam. Żaden nie wspomniał jednak że w nowej wersji dodano bardzo interesującą funkcję – nagrywanie przy wykryciu ruchu. Ale po kolei.

Instalacja

W repozytorium Archa paczki nie ma, nie ma też nic w AUR. Trzeba radzić sobie samemu. Główne wymagania to:

  • libwxgtk2.8 (jest w repozytorium)
  • libxvidcore4 i libxvidcore4-dev (chodzi o xvidcore – jest w repozytorium)
  • Revel – pobieramy źródła
  • CImg – pobieramy źródła

Revel kompilujemy standardowo:

# ./configure
# make
# make install

CImg kompilujemy tak:

cd examples
make olinux

w wyniku tego katalog wyżej powstanie nam pliczek CImg.h, który należy skopiować do katalogu ze źródłami wxCam.

wxCam kompilujemy standardowo:

# ./configure
# make
# make install

Gotowe. Teraz polecenie wxcam powinno odpalić nam program.

Wykrywanie ruchu

Klikamy Capture > Show movement detection areas i zaznaczamy interesujący nas obszar

Następnie klikamy Capture > Movement detection i możemy już rozpocząć nagrywanie. W przypadku braku ruchu nagrywanie powinno się automatycznie zatrzymać.

Przykład:

Możliwe jest też zaznaczenie kilku obszarów

Chociaż wxCam nie ma żadnego API do którego można by podpiąć jakiś „alarm” to jednak łatwo to zrobić. Wystarczy tylko napisać skrypt monitorujący wielkość pliku do którego nagrywany jest obraz. Jeżeli plik zacznie się zwiększać oznaczać to będzie, że wykryto ruch i można wykonać jakieś działanie.

Dodatkowo wxCam oferuje kilka filtrów obrazu np.:

  • Odbicie lustrzane
  • Odwrócenie obrazu
  • Odcienie szarości
  • Rozmycie
  • Negatyw
  • Szum
  • Wykrywanie krawędzi
  • Nakładanie daty

i kilka innych

Przypadkowy skan

Kategorie: Linux 17 stycznia 2008 o 01:27:21 | trackback

Ostatnio jadąc autobusem komunikacji miejskiej musiałem na chwilkę odpalić laptopa aby sprawdzić jedną rzecz. Przy okazji zauważyłem coś ciekawego:

Skan trwał jakieś 3 minuty. Wniosek: witamy erę WiFi.

W związku z ostatnimi zmianami loga Archa postanowiłem dopracować mój laptopowy system i dogonić Ubuntu w estetyce startu systemu. W tym celu zainstalowałem wynalazek o nazwie Splashy który ładnie maskuje kilobajty tekstu generowanego przy starcie przykrywając je ładnym obrazkiem. W tym miejscu opisałbym instalację, ale dobrzy ludzi już to zrobili więc tylko zlinkuję

Uwaga! Przy instalacji podmienianych jest kilka plików konfiguracyjnych w /etc/ np. rc.conf zostaje zastąpiony nowym a stary zapisywany jest jako rc.conf.pacsave więc nie zapomnijcie przywrócić starych plików przed ponownym uruchomieniem.

Po instalacji możemy zabrać się za zmianę motywu. Ja używam takiego

# splashy_config -i archer-black-splashy.tar.gz

Ponieważ zmiana motywu jest zmianą w konfiguracji musimy przebudować jądro

# mkinitcpio -p kernel26

Teraz wystarczy jeszcze zadbać o menadżer logowania. W moim przypadku jest to taki motyw dla Slima. Kopiujemy zawartość archiwum do /usr/share/slim/themes/, edytujemy plik /etc/slim.conf i zmieniamy current_theme

current_theme archer-black

I tapetka

Całość prezentuje się tak:
(wiem trochę słabo widać, ale lepiej się nie udało)

Na koniec żeby nie było za słodko, mały błąd. Po instalacji Splashy w górnym menu pojawiły mi się dziwnie skupiska małych kreseczek

Temat jest znany i prawdopodobnie jest to bug. Jednak w moim przypadku nie jest on zbyt uciążliwy.

Jeżeli Firefox nie otwiera nam linków typu mailto: w domyślnym kliencie pocztowym, chociaż właściwa aplikacja obsługi poczty jest wskazana w naszym środowisku graficznym, trzeba go do tego zmusić!

Wchodzimy na about:config i tworzymy nowy klucz (string)

nazwa: network.protocol-handler.app.mailto
wartość: /usr/bin/thunderbird

Domyślnie chciał mi otwierać Evolution, ale zobaczyłem to dopiero zmieniając wartość klucza network.protocol-handler.warn-external.mailto na true.

Ostatnio zaczynam mieć dość webowych aplikacji. Oglądanie wszystkiego w przeglądarce nie zawsze jest wygodne, no i nie zawsze szybkie zważywszy na ilość rozszerzeń jakie wcieliłem do Firefox-a. Czasami też wyłączam okno przeglądarki zapominając, że w któreś z zakładek siedzi coś co np. odtwarza muzykę z Jamendo. Do webaplikacji Googla używam już od jakiegoś czasu Prisma. Działa to lepiej ale nadal nie jest to /to coś/ czego szukam. Jeżeli mogę staram się używać aplikacji natywnych np. Gmail via Thunderbird (przez IMAP) czy Google Calendar via Lightning (rozszerzenie do Trunderbird-a). Aplikacje webowe mają jednak bardzo dobrą cechę – są mobilne. Nie mając naszych ulubionych aplikacji pod ręką i tak zawsze się do nich dostaniemy choćby przez tfu IE tfu.

Dzisiaj trochę bawiłem się PyGTK wynikiem czego wykombinowałem mały skrypt. Sam się zdziwiłem jak można łatwo ubierać strony w jakieś natywne GUI. Poniższy skrypt jest zwykłym oknem przeglądarki opartej na gtkmozembed tyle, że potrafi schować się do ikonki w zasobniku systemowym dzięki czemu świetnie sprawuje się już jako odtwarzacz moich ulubionych utworów z Jamendo.

Przy pierwszym uruchomieniu należy się zalogować w serwisie (nowej wersji serwisu), a przy następnych od razu ładowany będzie ichniejszy player.

Skrypt: jtip.py

Odpalamy standardowo jak na pythona przystało:

$ python jtip.py

Oczywiście skrypt łatwo wykorzystać do obsługi innej strony.

BTW: Kiedy ktoś zrobi wtyczkę do QuodLibet obsługującą Jamendo ?

BTW2: Jak spowodować aby klikanie na krzyżyk chowało aplikację do ikonki w zasobniku? W moich próbach okno niby udało mi się ukryć nie wyłączając aplikacji, ale dźwięk się urywał a po kliknięciu na ikonkę w zasobniku przywracało się gołe okno.

Jakiś czas temu pojawił się u mnie router WiFi, a ponieważ chciałem uchronić moje łączę przed wiszącą na nim połową osiedla musiałem transmisję poddać szyfrowaniu.

Router D-link 524, całkiem fajny

O ile otwarte sterowniki bcm43xx dobrze radziły sobie z transmisją otwartą to jednak o szyfrowaniu można było pomarzyć. Musiałem więc poszukać czegoś innego i tutaj z pomocą przyszedł NDISwrapper Ogólnie rzecz ujmując potrafi on emulować sterowniki kart sieciowych napisane dla Windowsa tak, aby działał pod Linuksem.

Instalacja NDISwrapper-a jest dość prosta. Na początek musimy się pozbyć dotychczasowego sterownika bcm43xx jeżeli go używamy. Można zrobić to usuwając pakiet lub dodając go do czarnej listy modułów, tak aby nie był ładowany przy starcie systemu. W Archu czarna lista znajduje się w pliku /etc/rc.conf i dodanie do listy wyglądało by np. tak:

MOD_BLACKLIST=(asus_acpii bcm43xx)

Następnie instalujemy NDISwrapper-a. Każda szanująca się dystrybucja powinna mieć odpowiednie paczki w swoim repozytorium. Zazwyczaj są to dwie paczki: ndiswrapper i ndiswrapper-utils. W Archu wygląda to tak:

# pacman -S ndiswrapper ndiswrapper-utils

Po instalacji sięgamy po płytkę ze sterownikami do naszej karty sieciowej i ładujemy odpowiedni plik do NDISwrapper-a.

# ndiswrapper -i bcmwl5.inf
# ndiswrapper -l
# modprobe ndiswrapper
# ndiswrapper -m

Jeżeli jednak nie mamy sterowników możemy je pobrać z sieci. Trzeba tylko dokładnie wiedzieć jaki numerek ma nasza karta sieciowa. Dowiedzieć można się tego wydając takie magiczne zaklęcie:

# lspci -n | egrep '14e4:43(06|07|11|12|18|19|21|24|25|28)'

Następnie mając numerek karty możemy pobrać odpowiedni plik. Dokładna listę które numerki pasują do których strowników znajdziecie w helpie Ubuntu

Materiały z wykładu

Kategorie: Inne Linux 10 listopada 2007 o 10:37:06 | trackback

Prelekcja całkiem udana, przynajmniej jak dla mnie. Jeżeli ktoś nie jest na etapie rozglądania się za pracą to raczej mogło go to nudzić, ale dla szukających znalazło się w niej bardzo wiele cennych uwag i wskazówek. Dla tych którzy nie mogli dotrzeć lub też nie mieli szans dotrzeć zamieściliśmy jej nagranie na stronie OpLUG-owej

Miłego słuchania.



Jak już pisałem ostatnio po aktualizacji jądra do wersji 2.6.23 całkowicie wysypała mi się karta sieciowa Attansic L2. Kompilacja sterowników zatrzymywała się na błędzie informującym o nieznanej funkcji eth_copy_and_sum. Z pomocą przyszedł jednak rlblaster i chociaż trafił na notkę pewnie przypadkiem i zupełnie nie miał pojęcia o języku polskim to jednak podpowiedział jak rozwiązać błąd. Wyżej wymieniona funkcja została pewnie usunięta z nowej wersji jądra, dlatego musimy napisać ją sami. A wygląda to mniej więcej tak:

Około linii 243 w pliku at_main.c dopisujemy taką oto funkcję:
void eth_copy_and_sum(struct sk_buff *dest, unsigned char *src, int length, int base)
{ memcpy(dest->data, src, length);
}

Dzięki temu zabiegowi błąd z nieznaną funkcją zostaje zażegnany. Pozostaje co prawda problem z dwiema innymi funkcjami ale jak przeczytałem na jednym z blogów wystarczy zakomentować wnętrze tych funkcji pozostawiając tylko komendę return.

Tak załatany sterownik zaczął działać, ale szybko zauważyłem, że zamiast przepustowości rzędu 2000 kbps wyciąga około 50 kbps. Wróciłem więc do kodu sterownika i zacząłem grzebać dalej. Okazało się, że w nowym jądrze zmianie uległa też nazwa innej funkcji. Rozwiązaniem było zastąpienie odwołań do:

vlgrp->vlan_devices[vid]

na:

vlgrp->vlan_devices_arrays[vid]

zamiast komentować ciała funkcji które zawierają te linie.

Teraz sieciówka działa już pełną parą.

Wersja dla leniwych: atl2.tar

Po rozpakowaniu wchodzimy do /src/ i wydajemy komendy

# make && make install

A później ładujemy sterownik

# modprobe atl2

Jak dostać dobrą pracę w branży IT

Kategorie: Linux 01 listopada 2007 o 01:12:41 | trackback

Uwaga linuksowcy z Opolszczyzny! W nowym roku akademickim mamy przyjemność zaprosić Was na prelekcję zatytułowaną „Szczęście sprzyja przygotowanym, czyli jak dostać dobrą pracę w branży IT”.

O tym co warto umieć i jak znaleźć pracodawcę opowie Mariusz Mazur — wieloletni deweloper dystrybucji PLD i starszy programista w jednej z zagranicznych firm.

Prelekcja odbędzie się w środę 7 listopada o godzinie 18:00 w sali B budynku Łącznika (Politechnika Opolska)

Jak do nas dotrzeć:

Powiększ mapę

Wejście do budynku:

Arch i aktualizacja jądra

Kategorie: ArchLinux Linux 24 października 2007 o 12:35:07 | trackback

Wczoraj mój laptopowy Arch Linux zrobił mi niezłe kuku. Po aktualizacji jądra dystrybucyjnego z 2.6.22 na 2.6.23 wysiadły mi sterownik do karty sieciowej Attansic L2. Niby logiczne, bo był kompilowany dla poprzedniego jądra, ale problem w tym, że z nowym za nic nie chciał działać. Kompilacja wysypywała się na czymś takim jak eth_copy_and_sum. W dzisiejszych dystrybucjach, które całe oprogramowanie przechowują w sieci awaria karty sieciowej to niezły strzał w kolano. Jedynym wyjściem było włożenie płytki instalacyjnej, usunięcie jądra 2.6.23 przez

# pacman -Rd kernel26 (nie sprawdzaj zależności)

i instalacja starszego jądra przez

# pacman -A /sciezka/do/pakiety

Oczywiście to samo należy zrobić z nagłówkami jądra (kernel-headers). Dzięki temu niby wszystko wróciło do normy, niby bo teraz z kolei nie działają sterowniki do grafiki — fglrx (karta Radeon Xpress 1100) — które to w nowszej wersji wymagają już jądra 2.6.23 Póki co nie wiem czy jest możliwość zainstalowania starszej wersji pakietu tak jak można to zrobić w Gentoo i zamaskować nowszą wersję.

BTW. trochę nie podoba mi się to, jak Arch zarządza jądrem. Aktualizacja sama wywaliła poprzednią wersję jądra zastępując ją nową, dzięki czemu nie mamy w Grubie już możliwości odpalenia systemu jeszcze z poprzednią wersją jądra. Ojj nieładnie :-/

EDIT: sytuacja opanowana

RedHat inwestuje w Polsce

Kategorie: Funny Linux 19 października 2007 o 18:26:50 | trackback

Czyżby początek nowej afery o finansowanie, tym razem przez zachodni kapitał, czołowych polskich polityków? Oby! ;-)

Linux i MSDNAA

Kategorie: Linux 16 października 2007 o 13:17:15 | trackback

Wczoraj próbowałem pobrać Windowsa z mojego uczelnianego konta w MSDNAA. Wiadomo, czasami prowadzący wykłady czy ćwiczenia wymuszają na nas skorzystanie z jakiego windowsowego narzędzia i wtedy trzeba sobie jakoś radzić. Miałem plan, żeby postawić sobie Windowsa na wirtualnej maszynie, tak żeby mi niczego nie zepsuł jak to ma w zwyczaju :-)

No i prawie się udało ;-) Jednak twórcy MSDNAA postanowili sobie że żeby pobrać obraz czegokolwiek trzeba w tym celu skorzystać z programu pobierającego owy obraz, który to oczywiście w nazwie posiada .exe Miałem nadzieję że uda mi się odpalić przez Wine’a ale nic z tego.

Widać Microsoft nie sprzyja legalności oprogramowania skoro trzeba mieć piracką windę żeby spokojnie pobrać oryginał :-/

Czwarte jądro

Kategorie: ArchLinux Linux 12 października 2007 o 00:36:06 | trackback

Od pewnego czasu jestem szczęśliwym posiadaczem laptopa. O, takiego sobie kupiłem za ciężko nazbierane 2,4 k.

Asus-y tej linii są nastawione na wszechstronność. 1GB RAMu, dysk 120GB, WiFi, Bluetooth, czytnik kart, kamerka + mikrofon, 4xUSB, wszechstronna nagrywarka CD/DVD, czyli wszystko co mi trzeba scalone w jednym kawałku. Gwarancja na 24 miesiące, torba i mysz w zestawie.

Ogólnie laptop sprawuje się świetnie. Błyszcząca matryca wcale nie odbija tak wszystkiego jak się nasłuchałem a za to barwy wyświetla o wiele lepiej niż matryce matowe. Laptop się nie grzeje, pracuje niemal bezszelestnie i jest bardzo wygodny w użyciu – dobrze rozmieszczone porty, napęd, zasilanie i wentylacja.

Problem miałem tylko ze sterownikami ogólnie do wszystkiego. Ale wiki tu google tam i wszystko się znalazło. Swoją drogą ciekawe kiedy pojawią się laptopy, które na dołączonej płytce ze sterownikami będą miały nadrukowanego pingwinka…

A skoro już jesteśmy przy pingwinach :-) Co do systemu operacyjnego to zagościł u mnie Arch Linux Z tego co zauważyłem to spora liczba użytkowników Gentoo po zmianie systemu przeskakuje właśnie na Archa. Wygoda konfiguracji systemu i usług jest podobna jak w Gentoo natomiast nie trzeba już tracić czasu na kompilację a jednocześnie mamy paczki skompilowane pod i686. Po ponad roku siedzenia na Gentoo i kompilowania OpenOffice-a przez 13 godzin widok systemu stawiającego się w 5 minut to coś pięknego. Trudno ocenić mi jest szybkość pracy, bo sprzęt jest troszkę inny ale śmiem przypuszczać, że prędkość działania aplikacji się nie zmieniła. Wszystko zasuwa mi tak szybko jak na misternie skompilowanym Gentoo.

O Archu jeszcze pewnie coś naskrobię bo to bardzo przyjemna dystrybucja i chociaż podobno główna wadą Archa jest mała ilość pakietów to nic takiego nie zauważyłem. Póki co jest wszystko czego potrzebuję a wynalazek zwany AUR pozwala mi postawić duży znak zapytania pod tą teorią.

Na koniec pozdrowię Was z nowej kamery ;-) For Adun!

OOXML - Pol$ka gło$uje TAK

Kategorie: Linux 30 sierpnia 2007 o 22:31:24 | trackback

Jak głoszą nieoficjalne komentarze:

17 za, 3 wstrzymało się, 0 przeciw.

Cału$ki dla wa$ :-* :-* :-*

Od jakiegoś czasu zauważyłem że mój RSS ssie jakaś nowa planeta. Dokładniej jest to planeta niedawno powstałego ‘serwisy’ mygentoo.org. Planeta nie jest jeszcze oficjalnie podpięta ale jak to z planetami bywa zajmuję subdomenę planet. Chociaż nazwa serwisu wskazuje na Gentoo to podtytuł mówi nam where not only Gentoo Ricers meet czyli, że znajdziemy tutaj blogi nie tylko osób używających Gentoo.

Reasumując, serwis świeci pustkami i jak zwykle, w przypadkach gdzie otwiera się serwis chęciami ale bez pomysłu, możemy znaleźć tekst typu:

[...] Poszukujemy wszystkich chętnych którzy chcą się dołączyć do naszego projektu. Chcesz pisać newsy, artykuły? Nie ma problemu. [...]

Lub jak dokopałem się na blogu jednego z autorów

[...] Pisali by artykuly i takie tam ciekawostki. Glownie chodzi nam o to zeby MyGentoo byla strona z jednym wielkim polskim zbiorem informacji, artykulow, poradnikow. [...]

Pięknie! Ale… Jaki jest sens (tworzenia nowej strony / zakładania nowej domeny) gdy:

a) kluczową linijką kodu na gentoo.pl jest:

<meta  HTTP-EQUIV="Refresh" CONTENT="1; URL=http://www.gentoo.org">

b) Jest już podobny serwis — gentoo.org.pl — na którym po nieodległej pozycji życzeń świątecznych (nie wielkanocnych ale bożonarodzeniowych), szybko poznamy że nie cieszy się zbytnią popularnością.

Jak każdy użytkownik Gentoo dobrze wie, przy różnego typu problemach z Gentoo mamy trzy pewne źródła informacji:

  1. Podręcznik Gentoo
  2. Gentoo Wiki
  3. Forum Gentoo

Nietrudno też zauważyć, że zarówno podręcznik jak i forum mają swoje polskie wersje. Odejmując dwa od trzech dojdziemy też łatwo do wniosku że Gentoo Wiki nie ma swojej polskiej wersji, a każdy kto tam grzebał dobrze wie jak cenne i przydatne jest to źródło informacji. (Pozwólcie że to coś pominę)

Skończmy się więc bawić w dwadzieścia stron o dupie Maryny i zagospodarujmy właściwie i pożytecznie nasz czas. Nie postępujmy jak linux.pl i linuxnews.pl, że każdy stawia sobie własne forum. Trzeba działać dla dobra społeczności a nie wyłącznie dla autopromocji.

O! Tyle miałem do powiedzenia. <kurtyna>

Stronę napędza Jogger. Pewne prawa zastrzeżone.