Ostatnio przerzuciłem się całkowicie na del.icio.us a to z tego względu, iż czasami pracuje na Windowsie i tam też chciałbym być na bieżąco z moimi zakładkami. Dodałem więc wszystkie moje zakładki do serwisu, następnie usunąłem wszystkie "lokalne zakładki" i stworzyłem tylko jedną zakładkę dynamiczną, która kanałem RSS wyciąga tylko te, które na moim profilu objęte są tagiem quick. Efekt wygląda tak:
Widoczne tam ikony pochodzą z rozszerzenia jakie oferuje nam del.icio.us. Pierwsza służy do przeglądania swojego profilu a druha, do tagowanie i archiwizowania bieżącej strony. Generalnie działa to dobrze, ale jednak nie jest to zbyt szybkie rozwiązanie. Szybciej oczywiście klikało się na katalog zakładek i tam z odpowiedniego podkatalogu odnajdywało się szukany link. Teraz trzeba klikać na nasz profil, poczekać aż załaduje się strona i dopiero możemy przystąpić do odnalezienia linki. Ktoś by powiedział coś za coś, ale przecież musi się dać to jakoś rozwiązać.
Zawsze można utworzyć lokalny katalog zakładek, stworzyć w nim podkatalogi odpowiadające działom (bundle) a do nich powrzucać dynamiczne zakładki zbierające linki z odpowiadających działom tagów. Dzięki temu mamy lokalne zakładki do których możemy się szybko przeklikać no i są one zawsze aktualne. Ma to jednak pewne wady. Po pierwsze trzeba by przebudowywać te zakładki za każdym razem, kiedy postanowimy dodać na del.icio.us jakiś nowy tak, przy przegrupować działy. Po drugie nie mamy już możliwości korzystania ze słów kluczowych, dzięki którym np wchodziłem na imageshack.us wpisując do paska adresu img, a na słownik ANG-POL wpisując eng.
Problem szybkości odnajdywania linków rozwiązałem dzięki temu rozszerzeniu.
Ale problem skrótów klawiszowych nadal pozostaje. Optymalnym rozwiązaniem było by rozszerzenie generujące zakładki lokalne na podstawie naszego profilu del.icio.us a skróty klawiszowe były by przetrzymywane w odpowiednim zapisie komentarza, który możemy dodać do każdego linku. Być może takie rozszerzenie już istnieje a ja go nie wogooglowałe. A może powstanie już niedługo (mam nadzieję).
EDIT: da.killa podesłał mi link do rozszerzenia foxylicious generującego zakładki na podstawie del.icio.us! Co prawda jeszcze nie umie dzielić tagów na kategorie, a zakładki generuje nadpisując wszystko przez to znikają też słowa kluczowe, no ale zawsze coś. Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój tego rozszerzenia.
Cała sprawa obraca się wokół joggerowego meetengu, który Viedźma i Hexe postanowiły zorganizować (i chwała im za to). Problem wynikł przy wyborze miejsca -- Wrocław vs. Poznań. I tu do akcji włączyła się nasza główna bohaterka - ankieta :] Ankieta działa nieco inaczej niż ta z gazety, która zajmowaliśmy się jakiś czas temu, no ale też nie jest doskonała. Pobiera ona głos metodą GET, czyli na podstawie adresu strony a następnie zachowuje u siebie nasze IP tak abyśmy nie mogli zagłosować jeszcze raz.
Jak więc widać doskonale wszystko co potrzebujemy to inny numerek IP, który wywoła nam odpowiednią stronę. Wymienię teraz kilka sposobów jak to zrobić:
Najmniej skuteczne
Najbardziej skuteczne
Jak widać swoista wojna kto będzie miał bliżej na meeting nadal trwa i jakimś cudem skubańcy z Wrocławia i okolic wygrywają!
Mam już dosyć czytania bez przerwy o wszelkiego rodzaju użyteczności, dostępności, to źle, to dobrze, tego nie przeczyta niewidomy a to przeczyta każdy ale mu się bardzo nie spodoba bo znacznik <a> nie posiada własności name... Ta strona jest beee, bo alt+0 nie prowadzi do oświadczenia o dostępności a tak właśnie życzy sobie tego ktośtam. A jak przychodzi co do czego o okazuje się, że to wszystko i tak można o kant du** rozbić.
Tym bardziej irytuje mnie pisanie o tym wszystkim po raz setny, kiedy wokół jest tyle świetnych rzeczy, ale niestety tak ten świat jest skonstruowany, że jeżeli czegoś nie podłapią masy to pójdzie do szuflady choćby nie wiem jak dobre było to rozwiązanie.
Zwłaszcza chodzi mi tu o język VRML i jego następcę X3D, którym jakoś nie mogę nikogo zainteresować. Moja poprzednia notka prześlizgnęła się nie zauważona, a temat poruszony na spince Web Standards też nie wykazał się entuzjazmem. Ale nie poddam się tak łatwo, bo tak użyteczna ;) rzecz nie może zostać zapomniana. Dlatego zamierzam pogrzebać coś w tym kierunku. No więc do zobaczenia w 3D.
Planety są fajne, ale nie posiadają jednej, bardzo ważnej cechy -- nie potrafią zbierać wpisów wg tagów. Dzięki temu możemy podziwiać na nich osobiste wypociny autorów a nie treści po które wylądowaliśmy na danej planecie. Aż dziw, że nikomu to nie przeszkadza. Napisałem o tym do władcy planety Ubuntu PL no i odpisał, że rzeczywiście tak jest. No i może jak będzie miał kiedyś czas to coś poskrobie w tym temacie. Oczywiście nic nie zmieniło się od dawna, i to nie tylko na planecie Ubuntu. Właśnie wszedłem na planeta.linux.pl i odsetek notek o Linksie jest tam znikomy.
Czyli jednak planeta nie jest nawet w części tym o czym kiedyś myślałem.
Pójdę za radą i szanując Wasz czas napisze już na początku, co będę chciał umieścić w tej notce.
Spróbuje odpowiedzieć na pytanie - co to jest VRML i dlaczego jest fajny, później trochę się poużalam nad tym co można by za niego pomocą zrobić.
Na ślad tego języka trafiłem już dawno temu (jakieś 6 lat), ale oczywiści potraktowałem go wyłącznie jako ciekawostkę a nie rozwiązanie z przyszłością. Przyznam się bez bicia, że o języku tym wiem niewiele, i połowa, jak nie większość, tego co teraz piszę, jest na bieżąco googloawana. Fakt ten jest o tyle dziwny, iż powstanie "The VRML Consortium, Inc" datuje się na 18 grudnia 1996 a ślady specyfikacji oznaczonej numerkiem 1.0 można znaleźć nawet na stronach W3C gdzie na dole strony odnajdziemy date, prawdopodobnie, ostatniej modyfikacji, 17-Apr-95. Obecnie istnieje coś takiego jak web3d.org, które prawdopodobnie przejęło całe zamieszanie wokół VRML'a a sam język zastąpiło nową specyfikacją X3D a wszystko w sosie XML'owym.
Jak sama nazwa wskazuje, (miał to być)/(jest to) język opisu obiektów i animacji w trójwymiarowej przestrzeni. Nawet miało/ma to swój typ MIME x-world/x-vrml a później model/vrml. No ale do rzeczy.
Szperając po sieci możemy znaleźć wiele scen VRML czy wykonanych już w nowszym X3D.
Możemy pooglądać z każdej strony, luksusowa auto. Zajrzeć pod maskę, do bagażnika. Możemy nawet wejść do środka i pooglądać! Sterujemy oświetlenie, wybieramy kolor karoserii, OMG!
A tu oglądamy laptopa, możemy do złożyć, rozłożyć a nawet odpalić i pooglądać dokładnie z każdej strony.
Nudziła Was w szkole chemia? Gdyby mieć taką tablicę pierwiastków z elektronami krążącymi wokół i zmieniającymi się orbitami, sprawa nauki wyglądała by za pewno inaczej.
A teraz to co duzi chłopcy lubią najbardziej... Sterujemy koparką! I do tego pozostają wykopane przez nas dziury w ziemi!
Tutaj jesteśmy natomiast świadkami pojedynku rewolwerowego, w którym ginie Puszkin. Do tego słyszymy co mówią postacie!
Możemy nawet przenieść się w inny zakątek świata. Ja właśnie spaceruje po wspaniale odwzorowanym Placu Czerwonym.
Zadziwiające są możliwości tego języka! Widziałem już nawet całe wirtualne galerie, w których chodziło się po piętrach, pokojach a wszędzie na ścianach wisiały obrazy. W dodatku obrazy podlinkowane były do zwyczajnym plików JPG czy GIF.
Innym razem spotkałem dom, pełen ekspozycji, gdzie na wystawach wirowały różne organy, tj mózg, serce, nerki etc a głos oprowadzający, opowiadał nam o nich w zależności od tego do której ekspozycji zbliżyliśmy się.
Wyobraźcie sobie teraz naszego joggera, jako interaktywny hotel, gdzie każdy jogger był by swoistym pokojem. Na ścianach widniały by notki i zdjęcia mieszkańców. O wiele łatwiej wówczas przychodziło by nam, odwiedzanie dotychczas nieznanych pokoi, z zapamiętanie adresu znajdującego sie na drzwiach. Do znanych "mieszkańców" mogły by prowadzić nawet wydeptane ścieżki.
Możliwości jest tyle, że to mi się w głowie nie mieści! Całe wirtualne miasta, społeczności, sklepy gdzie towar można pooglądać z każdej strony. Firmy mogły by nawet świadczyć wirtualne usługi np wynajęcie gruntu pod swój własny wirtualny dom, co było by odpowiednikiem dzisiejszego serwera www. Swoją drogą widziałem już takie rzeczy kilka lat temu w światach ActiveWorlds, gdzie ludzie ludzie robili takie cuda jak podpinanie pod ekran monitora znajdującego się ich wirtualnym domu kamery internetowej pokazującej ich prawdziwy dom!
Ok, ale dosyć gadania. Jak powiedział by Morpheus: "you have to see it for yourself" ... "and I show you how deep the rabbit-hole goes".
Dobrać się do tego cudeńka można przez szereg różnych wtyczek, które integrują się z przeglądarkami. Nawet pod Linuksa coś się kilka znalazło, jednak prym zdecydowanie wiodą wtyczki Windowsowe a szczególnie okazale prezentuje swoje umiejętności Cortona.
Windows:
Linux:
Java:
Właśnie jakiś pseudo-gwałciciel usunął całą zawartość przewodnika po najnowszej wersji Ubuntu, który to dopiero co przeniósł się na nowe Wiki - http://easylinux.info/wiki/Ubuntu_pl. Niestety atak na wiki nie poszedł za dobrze, bo jak ogólnie wszystkim (oprócz głównego włamywacza) wiadomo, Wiki przetrzymuje historię wersji każdej strony, więc przywrócenie poprzedniego stanu rzeczy to tylko dwa kliknięcia.
Niezbadane są umysły ludzkie -- łączymy się w bólu.
Ostatnio cały dzień wydzwaniała do mnie koleżanka, no i kiedy wieczorem nareszcie miałem czas żeby oddzwonić okazało się, że chodzi o pracę dla programisty. Znajomy, ma znajomego ... ... ... i ta firma szuka programisty. No nic. Spróbować nie zaszkodzi. Zadzwoniłem do tego "informatora" no i okazało się, że faktycznie poszukują programisty a raczej programistów i to z różnych języków: C C++ .Net Java Delphi ...
Pomyślałem, że spróbować nie zaszkodzi, chociaż zapomniałem spytać, czy ktoś od PHP się przyda, bo jak na razie to chyba moja najmocniejsza strona o ile nie jedyna ;) No więc zebrałem się i poszedłem we wskazany rejon i kilka dobrych minut szukałem małej budki z napisem na szybie "Kupie programistę". W końcu znalazłem, a raczej oni mnie znaleźli, bo wielkie nowoczesne drzwi same rozsunęły się wykrywając ruch. Wszedłem do środka po niewielkich schodkach i dotarłem do rozwidlenia. Góra, prawo, lewo, przód, tył, drzwi, schody, gabinety, biura... Ale nigdzie żadnego napisu, Biuro Obsługi Klienta, Jama szefa, czy sekretariat. Jedyne gdzie mogłem się dostać "bez wpadki" to tablica ogłoszeń znajdująca się metr obok mnie. Parze i faktycznie wiszą jakieś ogłoszenia. Ba nawet całkiem sporo. Przeczytałem te dotyczące programistów i zwątpiłem. Nigdzie nie było nic o C, C++ czy Delhi. Wszędzie tylko doskonała znajomość środowisk .NET, Java ... doświadczenie zawodowe, a przede wszystkim doskonała znajomość NetWeaver oraz doświadczenie w programowaniu SAP NetWeaver.
Poszukajmy czegoś normalniejszego. Portal Manager! Mile widziane doświadczenie w zarządzaniu stronami internetowymi No i jesteś my w domu! Mile widziane doświadczenie zawodowe z zakresu dziennikarstwa, PR, marketingu oj! Mile widziane doświadczenie wydawnicze i sprzedawania wiedzy ojj! Wykształcenie wyższe kierunkowe (preferowane zarządzanie, ekonomia, informatyka, ochrona środowiska i pokrewne) - ała!
Postałem jeszcze chwilkę w nadziei, że za trzecim przeglądnięciem ogłoszeń coś się znajdzie... I wtedy z wszystkich możliwych zakamarków, schodów, drzwi, szafek, lodówek zaczęli wypełzać ludzie na oko w wieku 25-30 lat. Było ich chyba z dwudziestu. Właśnie przemieszczali się na jakieś szkolenie z rozpoznania i obsługi błędów złożonych. Wszyscy wyglądali na 'zawodowych informatyków' i przemawiali do siebie w dziwnie 'oficjalno-technicznym' języku. Popatrzyłem na nich i na mnie, biednego studencika II roku. Zapiąłem kurtkę i pojechałem do domu.
Skuszony ostatnio przez Patrysa, postanowiłem żałożyć sobie konto na Flickr.com i zainstalować owe cudo zwane Gnickr! dzięki któremu będę mógł wrzucać grafikę do netu jak do normalnego katalogu. W przypadku Ubuntu sprowadzało się to do ściągnięcia dówch paczek - gnome-python i gnick - wszystko oczywiście ładnie opisane w sekcji download oraz documentation. Instalacja przebiegła bez problemów. No oczywiście do założenia konta potrzebowałem Yahoo ID, no ale biorąc pod uwagę możliwości jakie daje nam Flick mała rejstracja to chyba znikoma niedogodność.
Nie pozostając w tyle za serwisami takimi jak Last.FM czy Spinacz również i tutaj założyłem kolonię braci joggerowej. Więc zapraszam do wpinania się.
A teraz ku chwale ojczyzny zamieszczę pierwszą graficzę z Flickr'a.
Zawsze miło w ponury zimowy dzień popatrzeń na coś zielonego.